Pokazywanie postów oznaczonych etykietą future folk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą future folk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2011

Jeśli jesteś skejtem słuchaj tylko tego #11: Pojedynek na klipy z goorami w tle


Tytuł prowokacyjny i przykuwający uwagę, wszak co lepiej sprzedaje się niż krew i ofiary, przegrani i wielcy zwycięzcy, czyli owoce wszelakich pojedynków? Mechanizm jest prosty, a zabieg odarty ze sprawiedliwości i nie fair. To wcale nie będzie pojedynek, żadna walka - złożyło się tak, że dwa teledyski z szeroko pojętej nowo-góralskiej elektroniki wyszły w tym samym momencie. Nawet dodający pikanterii całej zaaranżowanej przeze mnie sytuacji fakt, że oba zespoły są ściśle ze sobą powiązane osobą Stanisława Karpiela-Bułecki nie skłoni mnie do żadnych porównań. Ot, zwykłe zestawienie klipów z tego samego czasu i podobnego gatunku na kulturalnym blogu, nie żaden pudelek.pl!

1.



We wstępie przedstawiłem jedną z powszechnie znanych zasad w mediach, teraz czas na coś co zawsze przykuwa uwagę nie tylko w prasie czy telewizji - NAGOŚĆ. Skąpo ubrane kobiety reklamują w dzisiejszych czasach wszystko, od farb przez linie lotnicze, po osiedlowe obskurne warsztaty samochodowe i inne średnio kojarzące się z c*ckami rzeczy. I właśnie golizna najbardziej zwraca (NO HOMO) uwagę w najnowszym klipie "Ja siedze robie muze" Goorala. No bo czym się bardziej ekscytować? Nieco psychodeliczne kolory, zbliżenia, oddalenia, Gooral jako murzyn, jako owinięty kablem, jako oblewany i smarujący się farbą - dużo tego. Mało za to dynamiki jak na tak energetyczną piosenkę, tak samo jak... sensu. Przynajmniej ja się takowego za bardzo nie doszukałem i rozumiem to jako pokręconą wizję artysty. Szkoda, bo potencjał był w tej piosence i aż prosiło się o fajny teledysk. Zdecydowanie przegrywa z klimatyczną "Karczmareczką", ale Mateusz Górny swym aktem pewnie nie jednej białogłowej w głowie zakręcił.

2.



Zakopane jako wielka metropolia albo inaczej - Warszawa z kilkutysięcznymi szczytami w tle. Trudno to sobie wyobrazić, ale z pomocą przychodzi wtedy Future Folk i ich "Janko". W pakiecie dostajemy jeszcze kilku panów przemierzających miejską dżunglę w ekstremalny sposób - parkour to w dzisiejszych czasach coś jakby synonim wielkomiejskiej wolności. Pojawia się też cały zespół, czyli spacerujący Staszek, prowadzący fiata DJ Matt Kowalsky i przygrywający na skrzypcach Szymon Chyc-Magdzin. Niby wszystko na miejscu, ale jakby to nie to - zbyt grzecznie jak na taki vibe, bez przytupu, a ja liczyłem na narty i mimo wszystko góry, nie ulice stolicy. O samym singlu już pisałem i w tej kwestii bez zmian - jest to bardzo przyjemny utwór, ze sporymi szansami na sukces (w dodatku biorąc pod uwagę ostatni hype wokół Karpiela-Bułecki!), więc czekam na coś więcej.

środa, 10 sierpnia 2011

Future Folk aka powrót Staszka Karpiela-Bułecki


Pod koniec maja Gooral na swojej stronie internetowej poinformował o tym, że Staszek Karpiel nie jest już w stałej ekipie koncertowej zespołu. Nie oznaczało to wcale rezygnacji Staszka ze śpiewania - Zakopiańczyk wraca teraz na muzyczne salony z pierwszym singlem zespołu Future Folk pt. "Janko".

Utwór łudząco podobny jest do tego, co mogliśmy usłyszeć na "Ethno Elektro" Goorala - charakterystyczny głos wokalisty, ludowe (bądź na wzór ludowy) teksty i elektryczne podkłady wzbogacone o skrzypce. To wszystko doskonale sprzedało się przy przebojach z "Ethno Elektro", ale czy uda się powtórzyć Staszkowi bez pomocy Mateusza Górnego, mózgu Goorala?

Mimo, że wydaje się że Karpiel nie posiada takiej charyzmy jak jego były kolega z zespołu i nie pojawia się z takim muzycznym przytupem jakim była "Karczmareczka", to jego szanse na sukces wyglądają na całkiem spore. Wszystko przez karierę w mediach, jaką powoli zaczyna robić jeden z najlepszych polskich freeskierów. Zaczęło się startem w polskiej (beznadziejnej swoją drogą) edycji Wipeout, później były występy w takich programach jak m.in Dzień Dobry TVN. Plotkarska prasa kobieca umieściła Karpiela na pierwszym miejscu rankingu najseksowniejszych górali, a pudelek rozpisuje się o jego przyszłym (?) występie w Tańcu z Gwiazdami. Media uległy urokowi Zakopiańczyka i w tym upatrywałbym jego rychłą karierę, nie tylko muzyczną.

Wracając jeszcze do clou wpisu, czyli do samej piosenki "Janko", nagranej w współpracy z Szymonem Chyc-Magdzinem (skrzypce + wokal) i producentem Mattem Kowalsky - dobrze wydana muzycznie, z fajnym refrenem i dubstepowymi wstawkami ma sporą szansę na stanie się "Karczmareczką" numer 2 i zabawiać młodzież od Podhala po Hel. A już na pewno będzie hitem wszystkich beforów, afterów wszelkiej maści zawodów w nadchodzącej zimie. Ja również nie mam zamiaru rozstawiać się z nią przez najbliższy czas, bo propsuję wszystko co skoczne i elektryczno-góralskie. Czekamy na teledysk, który ukazać ma się być może jeszcze w sierpniu, wio!