Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 marca 2012

Wiosna + Ultim8 Separation

Wiosna się zaczęła, przynajmniej ta kalendarzowa, i musi być jakiś okolicznościowy wpisik. To ciekawy okres - nagle okazuje się, że w O*olu ktoś naprawdę mieszka (!) i ludzie nie chowają się do swych pieczar o 17 (tylko o 21) i koniec życia, STOLICA WOJEWÓDZTWA podobno. Ci sami ludzie weekendami przyjeżdżają na rower do parku, ale nie rowerem tylko samochodem, a dwa kółka pakują do bagażnika, co by się za bardzo nie zmęczyć i nie schudnąć, przecież przyjechanie z najbardziej odległego miejsca miasta tu to jakieś 30 min w porywach, WOW sportowcy. Ulubieni studenci nie piją już rozgrzewającej kawy w termicznych kubkach i niektórzy nawet ściągają płaszcze, co daje im kilka punktów minus do poczucia własnego studenctwa, ale szybko nadrabiają je grillowaniem śmierdzących kiełbas na kampusie i puszczaniem przez otwarte okno najgorszych piosenek świata w akademikach, oczywiście PRZY PIWKACH. Gorsi do nich są chyba tylko uczniowie na DNIU WAGAROWICZA, nienawidzę, zwłaszcza mieszkając koło sklepu i w drodze na enklawę miejskiego picia pod chmurką, gdzie chodzą głośno i w krótkich spodenkach metr od okna.

Zalatuje to jakimiś populistycznymi frazesami i czepianiem się wszystkiego jak weszlo.pl, więc w obronę film narciarski, tak na zakończenie zimy, bo bardzo lubię czeskie filmy freeskiingowe, mają klimat, niezłą muzykę i trochę przepychu niespotykanego jak na tę część świata. Miejsca też piękne, nawet USA się załapało, trochę BC, trochę ulicznego szaleństwa w Pradze, głównie jednak park. W roli narratora Jirka Volak, od którego się dowiemy jak zaczynał karierę, który z jego kumpli jest największym talentem, kto największym pracusiem, kto figlarzem i słabym kierowcą, więc pyk, polecam.

Ultim8 Separation HD from illegal production on Vimeo.

środa, 7 grudnia 2011

Folklor II definitely with Banger Certificate [2011]


Mój tegoroczny Mikołaj nie przyjechał na saniach, tylko na nartach i nie z workiem prezentów, a z drugą częścią najlepszego polskiego filmu freeskiingowego. Szóstego dnia grudnia, o godzinie szóstej internetową premierą miało najnowsze dzieło Michała Całki pt. "Folklor II". Jaki to film i przede wszystkim - czy dorównuje ubiegłorocznej produkcji?

Trudno uciec od w/w pytania, bo przecież generalnie nic się nie zmienia - koncepcja zekranizowania zimy spędzonej w najpiękniejszych narciarsko zakątkach Austrii, Włoch "przybrudzonej" nieco miejskim klimatem Śląska została zachowana, ekipa z południa Polski ta sama, muzyka ciągle hip-hopowa i tylko z rodzimej sceny. Wreszcie ten sam szef, Michał "Tenczys" Całka (który już kombinuje coś nowego), ze swym unikalnym stylem, którego znakiem rozpoznawczym są niepowtarzalne kolorki, wszechobecne refleksy i moc dobrych ujęć. Na pierwszy (nawet na drugi) rzut oka nie widać specjalnej różnicy między dwoma filmami, ale czy to jest zaleta czy wada należy rozpatrywać indywidualnie - pochwalić za kontynuowania wcześniejszego dzieła i przyznać, że w tym temacie i tak już powiedzono wszystko, czy może narzekać na nudę.

Frunie Szczepan Karpiel!
Wybieram to pierwsze, bo każdym trickiem, każdym segmentem i każdym ujęciem "Folklor II" potwierdza swoją klasę. Nie uświadczysz tu nudnych i przydługich przejazdów, pseudo-lifestylowych i nic nie wnoszących pierdół których pełno na amatorskich filmach. Wszystko idealnie pocięte, w dobrych proporcjach zestawiony park ze streetem i nieco na uboczu widoczny przez chwilę freeride. Jest za to zgrana ekipa, niekłamana radość z odjechanego tricku, szczęście w oczach i irokez ala Colby West na głowie, a na deser tradycyjnie krew (chociaż dużo mniej niż w Jedynce u Bartka Sibigi) i gleby. Najlepszą moim zdaniem część zostawiono na sam koniec i jest to part wszechstronnego Marka Dońca, nakręcony przez Roadkill Productions i będący czymś w rodzaju bonusu. Z równą gracją skacze on z dachu burzonego już Dworca PKP w Katowicach, co sunie po puszku gdzieś w Austrii, by później szaleć na wallu. To jeden z tych narciarzy, którzy śmiało mogliby wystąpić w jakiejś grubszej amerykańskiej produkcji i na pewno nie odstawałby. W parku coraz to lepszymi ewolucjami popisują się na przemian mistrz kraju Szczepan Karpiel i Bartek Sibiga który ponownie sieka double, a w mieście rury i nie tylko katują Piotrowie Pinkas i Wojarski wespół z Marcinem Pośpiechem. W "Folklorze II" zagościli także m.in. Robert Szul, Rafał Ramatowski, niezniszczalny Grzegorz "Cerata" Orłowski i znajomi zza południowej granicy na czele z Natalią Slepecką i Mario Skalą. Do udanych trzeba zaliczyć tour po kilku polskich miastach - ekipa Folkloru odwiedziła KatowicachKrakowie, Zakopanem, Wrocławiu i Warszawie i nigdzie nie narzekano na frekwencję. To bardzo miły sygnał świadczący o rozwoju, chociaż ci bardziej konserwatywni freeskierzy zapewne nie jedno brzydkie słowo powiedzieliby o rychłej komercjalizacji tego sportu. 

Swoje zarzuty kieruję tylko w jednym kierunku i jest to nomen omen kolejna wspólna cecha obu produkcji. Ponownie kuleje nieco muzyka, z której przekonały mnie tylko utwory Sokoła i Marysi Starosty i Kamp!. Zdaję sobie jednak sprawę, że wybór najbardziej niestety rażących  w tym przypadku śląskich artystów na czele z G*ubsonem miał tu nieco patriotyczne zabarwienie, wynikające niejako z zamysłu produkcji Skromnego Południa, poza tym wiadomo - de gustibus non est disputandum.

Film premierę internetową miał TU - na stronie portalu freeskiingowego www.newschoolers.com. I to jest chyba najlepsze podsumowanie tego filmu, mówiący sam przez siebie znak jakości. Na dole oprócz filmu zamieszczam video relacja z premiery w Katowicach.

Folklor II The Movie from Michael Ten Calka on Vimeo.


TwoTip at the MS "Folklor II" premiere in Katowice from TwoTip on Vimeo.

środa, 10 sierpnia 2011

Future Folk aka powrót Staszka Karpiela-Bułecki


Pod koniec maja Gooral na swojej stronie internetowej poinformował o tym, że Staszek Karpiel nie jest już w stałej ekipie koncertowej zespołu. Nie oznaczało to wcale rezygnacji Staszka ze śpiewania - Zakopiańczyk wraca teraz na muzyczne salony z pierwszym singlem zespołu Future Folk pt. "Janko".

Utwór łudząco podobny jest do tego, co mogliśmy usłyszeć na "Ethno Elektro" Goorala - charakterystyczny głos wokalisty, ludowe (bądź na wzór ludowy) teksty i elektryczne podkłady wzbogacone o skrzypce. To wszystko doskonale sprzedało się przy przebojach z "Ethno Elektro", ale czy uda się powtórzyć Staszkowi bez pomocy Mateusza Górnego, mózgu Goorala?

Mimo, że wydaje się że Karpiel nie posiada takiej charyzmy jak jego były kolega z zespołu i nie pojawia się z takim muzycznym przytupem jakim była "Karczmareczka", to jego szanse na sukces wyglądają na całkiem spore. Wszystko przez karierę w mediach, jaką powoli zaczyna robić jeden z najlepszych polskich freeskierów. Zaczęło się startem w polskiej (beznadziejnej swoją drogą) edycji Wipeout, później były występy w takich programach jak m.in Dzień Dobry TVN. Plotkarska prasa kobieca umieściła Karpiela na pierwszym miejscu rankingu najseksowniejszych górali, a pudelek rozpisuje się o jego przyszłym (?) występie w Tańcu z Gwiazdami. Media uległy urokowi Zakopiańczyka i w tym upatrywałbym jego rychłą karierę, nie tylko muzyczną.

Wracając jeszcze do clou wpisu, czyli do samej piosenki "Janko", nagranej w współpracy z Szymonem Chyc-Magdzinem (skrzypce + wokal) i producentem Mattem Kowalsky - dobrze wydana muzycznie, z fajnym refrenem i dubstepowymi wstawkami ma sporą szansę na stanie się "Karczmareczką" numer 2 i zabawiać młodzież od Podhala po Hel. A już na pewno będzie hitem wszystkich beforów, afterów wszelkiej maści zawodów w nadchodzącej zimie. Ja również nie mam zamiaru rozstawiać się z nią przez najbliższy czas, bo propsuję wszystko co skoczne i elektryczno-góralskie. Czekamy na teledysk, który ukazać ma się być może jeszcze w sierpniu, wio! 

sobota, 18 czerwca 2011

People of the White House [2011]

W sieci pojawił się niedawno długo oczekiwany film "People of the White House". W rolach głównych czołówka tatrzańskiej sceny freeski, w tle piękne alpejskie i nie tylko krajobrazy.

"PotWH" to dziecko Lukasa Gabryelskiego, znanego pod wdzięcznym pseudonimem Lukas Gabriel. W filmie zobaczyć można zarówno parkowe segementy Szczepana Karpiela, Jana Krzysztofa, czy Roberta Szula, jak i linie w wykonaniu Andrzeja Osuchowskiego lub Szymona Styrczuli. Miejsca w jakich przyszło bawić się narciarzom to, tak jak pisałem wcześniej, alpejskie kurorty we Włoszech i Austrii, nieco egzotyczna z narciarskiego punktu widzenia Słowenia oraz Słowacja. Pojawia się również kilka ujęć ze szczyrkowskiego Billabong Freestyle Festival. Materiał został zebrany w sezonie 2009/2010.

Trudno w tym momencie uniknąć porównań "People of the White House" z "Folklorem", bo to obecnie chyba jedyne tak dobre filmy w tym klimacie na polskiej scenie freeskiingowej. Nie będę się jednak szarpał na oceny który film jest lepszy, bo prezentują podobny wysoki poziom, w treści i formie (HD!). "Folklor" być może miał lepszy klimat i prezentował jakąś historię (w tym przypadku touru przyjaciół), z kolei produkcja Lukasa Gabriela wyróżnia się przyjemniejszą muzyką i nieco mocniejszymi trickami. Na szczęście, to co łączy oba filmy jest w tym najważniejsze - zajawka riderów. Dobrze, że powstają takie filmy, bo coś się dzieje, szkoda że to tylko podnosi "podjar", a tu cios i pół roku do śniegu...

czwartek, 26 maja 2011

Folklor II - teaser

 Od prawie roku folklor w Polsce nie jest kojarzony jedynie z cepelią i zespołem Mazowsze. Wszystko za sprawą polskiego filmu freeskiingowy o takiej właśnie nazwie, który wstrząsnął rodzimą (i nie tylko) sceną. Teraz doczeka się sequelu. Jak na razie zobaczyć można jedynie teaser produkcji, a cały "Folklor II" przez twórców zapowiadany jest na koniec roku.

Teoretycznie nic się nie zmienia - ci sami riderzy (Bartek Sibiga, Piotr Wojarski, Szczepan Karpiel, Piotr Pinkas, Robert Szul, Marcin Pośpiech i inni), podobne miejscówki (Livigno, Dachstein, Parkowa Dolina itd.) i przede wszystkim ten sam mózg produkcji - Michał "Ten" Całka. W praktyce jednak możemy spodziewać się jeszcze bardziej dopracowanych i najbardziej srogich trików, najgorętszych w tej części świata stylówek i niebanalnych pomysłów narciarzy. Przynajmniej ja mam taka nadzieję, patrząc na pierwszy film i zwiastun nowego. Obawiam się tylko o muzykę, bo Grubson na teaserze nie rokuje zbyt dobrze, a do takiej pozycji potrzebne są wybitne kawałki.

Teraz nie pozostało nic oprócz czekania na projekcje - podobnie jak rok temu także i w tym odbędzie się tour po 5 miastach w Polsce. Dokładne daty nie są jeszcze znane, ale przytup jest pewny.

Na dole teaser, jedynka, a tu przeczytacie jej recenzję. Enjoy it!


Folklor II Official Trailer from Michael Ten Calka on Vimeo.


Folklor from Michael Ten Calka on Vimeo.

czwartek, 27 stycznia 2011

G.N.A.R. The Movie + Polish Freeskiing Open 2011


Trudno jednoznacznie określić, czym jest "G.N.A.R. The Movie". Ani to klasyczny film narciarski, ani dokument. To z jednej strony opowieść o  zwariowanym Shanie McConkey, tragicznie zmarłym prekursorze narciarstwa freestylowego, i jego równie szalonych przyjaciołach, z drugiej historia całego Squaw Valley - ogromnego resortu narciarskiego w Kalifornii, której nieodłącznym elementem jest tzw. G.N.A.R. 

 Jest to skrót od Gaffneys Numerical Assesment of Radness, czyli numerycznym systemie punktowym z*jebistości, wymyślonym przez McConkeya i Robba Gaffneya. W tym systemie punkty dostaje się dosłownie za wszystko - zaczynając od wykrzyczenia, że jest się najlepszym narciarzem na stoku, przez sikanie na trasie, kończąc na zjechaniu z gołą d*pą jakiejś linii, a odejmuje za gleby i inne tego typu niepożądane rzeczy. Wszystko to zostało opisane w książce "Squallywood", autorstwa Robba Gaffneya - ikony narciarstwa i prywatnie lekarza medycyny.

Film pokazuje (prócz krótkiego rysu historycznego G.N.A.R.) zmagania dwudziestu śmiałków w celu zwycięstwa w tej grze - stawką jest spora kasa. Nie ma co spoilerować, jak się to wszystko potoczyło, więc wypada mi tylko zaprosić wszystkich miłośników aktywnego spędzania zimy i męskich p*śladków do oglądania. Warto zobaczyć, jak można urozmaicić sobie wyjazd na narty i ile radości (i jakich konsekwencji!) może dać zjazd nago, połączony z rozmawianiem z mamą przez telefon. Jednocześnie apeluję jednak o rozsądek w naśladowaniu ekipy G.N.A.R., w szczególności tych ekshibicjonistycznych posunięć.

Nie da się wstawić filmu bezpośrednio, więc chętnych odsyłam tu - "G.N.A.R. The Movie". Enjoy! 

***


Początek ósmej edycji najbardziej prestiżowej imprezy freeski w Polsce, czyli The North Face Polish Freeskiing Open, już jutro na stoku Harenda w Zakopanem.

Impreza zacznie się od treningów, eliminacji i wieczornego Night Show w piątek, a skończy w sobotę finałami Big Air i Rails. Czołówka polskiej sceny, wzmocniona jeszcze zagranicznymi narciarzami m.in. z Czech, Słowacji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Norwegii czy Austrii będzie czarowała publiczność trickami i spróbuje wygrać liczne nagrody pieniężne i rzeczowe, a najwyżej sklasyfikowany Polak automatycznie otrzyma tytuł Mistrza Polski - jak na razie tytuł ten dzierży nieprzerwanie od początku przyznawania (czyli od 2009) Szczepan Karpiel. Z kronikarskiego obowiązku dodam, podwójne zwycięstwo w edycji 2010 zgarnął Roy Kittler z Niemiec, za to najlepsze wśród kobiet były Słowaczki - Zuza Stromkova triumfowała w Big Air, a Natalia Slepecka na railach.

Więcej info na stronie, natomiast tak było rok temu widziane oczami kamery -


Polish Freeskiing Open 2010 from hivermag on Vimeo.

czwartek, 6 stycznia 2011

Folklor - 100% Rap Flavoured Ski Movie [2010]


Najbardziej oczekiwany polski film narciarski A.D. 2010 w końcu dostępny dla wszystkich. Po kilku miesiącach od touru po kilku polskich miastach i wyświetlania przy pękających w szwach salach kinowych, doczekaliśmy się "Folkloru" w internecie, w jakości HD, podarowanego w święta Bożego Narodzenia. Jaki był to prezent i czy faktycznie jest to najlepszy film tego typu rodem z Polski?

Oczekiwania były spore bo i elementy składowe produkcji nietuzinkowe. Riderzy? Sama polska czołówka - w rolach głównych team twotip, czyli Piotr Wojarski i Bartek Sibiga, a jako drugoplanowi aktorzy m.in. Szczepan Karpiel i Marek Doniec. Za reżyserie wziął się znany z wielu editów i niepowtarzalnego stylu filmowania Michał Całka aka Tenczys, a miejscówki na których przyszło jeździć ekipie z "Folkloru" były zróżnicowane - zaczynając od Katowic, na Saas Fe kończąc. Wszystko to okraszone w 100% polską muzyką, np. HIFI BandyHemp Gru czy Małpy i 2stego. Wszystko na pierwszy rzut oka brzmi niezwykle zachęcająco, ale także stawia wysoko poprzeczkę.

Na szczęście wszystko wyszło wyśmienicie - narciarze (dodając do tego pojawiających się także zagranicznych gości w osobach Jamesa Woodsa, Christiana Bieriego i wielu innych) trzymają wysoki i równy poziom, chociaż wypadałoby wyróżnić Bartka Sibigę za double rodeo, niespotykane dotąd w polskich produkcjach. Jazda jest poprzeplatana lifestylowymi ujęciami z imprezy, samochodu, alpejskimi landschaftami, gonieniem zwierząt i wizytą Bartka u lekarza, które wypadają równie ciekawie jak skoki w parkach czy sesje na osiedlowych rurach. Wizualnie, zwłaszcza oglądając w HD, wygląda to wszystko znakomicie i klimatycznie, więc wielkie słowa uznania pod adresem Tenczysa. Dodamy do tego, że "Folklor" został w całości sfinansowany z własnej kieszeni, bez pomocy sponsorów i mamy już cały obraz tej bardzo dobrej produkcji. W moim odczuciu jedynie muzyka jest level niżej, bo zamiast  mainstreamowych wykonawców jak np. Vienio, widziałbym bardziej w*urwionych undergroundowych W.E.N.Ę. lub Zkibwoya - jest to i tak moja własna subiektywna opinia, z która pewnie wielu się nie zgodzi. Podsumowując, odpowiadam twierdząco na pytanie zadane wcześniej - jest to najlepsza i najbardziej bijąca "polskością" i prawdziwym klimatem nart produkcja opatrzona napisem made in Poland, ale patrząc na progres i systematyczność wypuszczania nowych materiałów całego odpowiedzialnego za "Folklor" teamu pewnie za jakiś rok się to zmieni.


Folklor from Michael Ten Calka on Vimeo.

Strona filmu, a w niej m.in. soundtrack i opis autora - www.folklormovie.com

środa, 8 grudnia 2010

Separation + Batafli Lakaflaj [2010]

 Wydaje się, że w naszej części Europy na scenie freeski wyróżniają się dwie nacje - Polacy i Czesi. O Polakach było przy okazji "The Emotions", będzie także gdy w net zostanie wypuszczony "Folklor". Teraz kolei na Czechów. W jubileuszowym dwudziestym wpisie na blogasku zaprezentuję najnowszą produkcję naszych południowych sąsiadów - "Separation" oraz mniejszą ale równie ciekawą (nie tylko przez nazwę) - "Batafli Lakaflaj".

Nie ma się co długo rozpisywać - Czesi przyzwyczaili fanów freeskiingu, że regularnie wypuszczają swoje nowe produkcje, za każdym razem lepsze i bardziej profesjonalnie wykonane. Nie inaczej było tym razem bo "Separation" stanowi krok do przodu od czasu "Stylu" dokumentującego zimę 2008 i wręcz skok w porównaniu do "Search" z sezonu 2007. Trudno wyróżnić jakikolwiek segment bo wszyscy - Jirka Volak, Robin Holub, Filip Taraba i Pepe Kalensky - trzymają podobny, wysoki poziom i dotyczy to zarówno sekwencji na "kikrach" jak i na boksach i railach. Muzyka to głównie dynamiczny dubstep, idealnie współgrający z filmem a lifestylowe przerywniki nie są w żadnym wypadku monotonne i nudne.


Separation Movie from illegal production on Vimeo.

***

Uzupełnieniem powyższej produkcji jest "Batafli Lakaflaj". Znajduje się tam wszystko, czego próżno szukać w "Separation", czyli street, zawody i freeride. Według opisu, w filmie główną rolę "gra" Robin Holub ale przez obraz przewijają się także jego koledzy z "Separation" oraz inni czescy freeskierzy - m.in. Martin Horak i Dan Koudelka. Przez chwilę pojawiają się rownież polskie akcenty w osobie Szczepana Karpiela i Jana Krzysztofa. Nie jest to może film na miarę "Separation" ale wart zdecydowanie tych kilkudziesięciu minut.


Bataflí Lakaflaj from Fullface Productions on Vimeo.

niedziela, 21 listopada 2010

The Emotions [2010]



Film zapowiadałem początkiem września, jakiś tydzień przed jego premierą w Zakopanem. Życzyłem sobie wtedy, żeby "The Emotions" było chociaż tak dobre jak zeszłoroczne "Into The White". To się nie udało ale, cytując klasyka, "i tak jest z*jebiście".

"The Emotions" jest obrazem dokumentującym zagraniczne wojaże ekipy znanej z zeszłorocznego "Into The White" - Michała Trzebuni, Piotra Gnalickiego, Kostka Strzelskiego, Łukasza Murawskiego, wspieranych momentami przez Michała Całkę czy Andrzeja Lesiewskiego. Dzięki pomocy licznych sponsorów, m.in. z branży informatycznej, mogli dojechać swym camperem i sprawdzić się we Włoszech (Alagna), Austrii (Sant Anton am Arlberg, Krippenstein) i Francji (La Grave). Wyszedł z tego bardzo ciekawy film, nie tyle narciarski co górski - mózg produkcji Michał Trzebunia prezentuje w "The Emotions" wiele przebitek obrazujących zwierzęta i piękne alpejskie landschafty. Żałuję jedynie, że nie ma żadnych ujęć z parku lub szaleńczych szarpnięć ze skał w BC ale ich brak usprawiedliwiony jest stricte freeridowym profilem filmu. Polecam z czystym sumieniem i nadzieją, że za rok znowu będzie dobrze.

The Emotions from Michal Trzebunia on Vimeo.

Blog "Monte Rosa Freeride Trip" -  http://monterosa-theemotions.blogspot.com/

piątek, 5 listopada 2010

Jeśli jesteś skejtem słuchaj tylko tego #3: Every Day Is A Saturday


Jak wyobrażasz sobie życie, w którym każdy dzień jest sobotą? Jakkolwiek by to wyglądało, taki żywot byłby pewnie piękny. Dla chłopaków z Poor Boyz tym pięknem jest dzień spędzony na nartach. Gdziekolwiek - w parku, w BC czy na streecie - byle tylko z dwoma deskami przypiętymi do muskularnych nóg, NO HOMO. W 3 odcinku JJSSTT soundtrack z super produkcji "Every Day Is A Saturday".

Na początek kilka słów o samym filmie. Stoi za nim wspomniana wcześniej ekipa filmowa Poor Boyz Productions, reżyseruje go Jeff Thomas wraz z Tylerem Hamletem. "Every Day Is A Saturday" jest krokiem do przodu w historii filmów narciarskich - po raz pierwszy freeski zostało w pełni uwiecznione kamerą HD. Najczęściej przed nią pojawia się Tanner Hall, niszczący trickami w pajpie na X Games i w BC ale zobaczymy również m.in. Simona Dumonta, Dane Tudora, Charlesa Gagnier, Andreasa Hatveita czy nieżyjącego już CR Johnsona. Afterbangi, double flipy, kilka razy łamane raile, srogie linie a nawet przejazd po kablu wyciągu - to wszystko można znaleźć w "Every Day Is A Saturday"!

1.



Utwór "Ghosts N Stuff" Deadmau5 będący równocześnie podkładem trailera oraz segmentu Tima Durtschiego (jeden z lepszych). Niesamowity bangier muzyka z Kanady Joela Zimmermana, przybierającego czasami wygląd wielkiej myszy rodem z prac Takashiego Murakami.

2.



K'naan to sympatyczny somalijczyk, znany ze współpracy z wieloma popularnymi muzykami takimi jak Mos Def czy Nelly Furtado. Z ogarniętej wojną domową Somalii uciekł najpierw do USA by później przenieść się do Kanady. Jego piosenkę "Wavin Flag" z tej samej płyty co "Take A Minute" zatytułowanej "Troubadour" kojarzy chyba każdy. "Take A Minute" zostało podłożona pod part Dana Tudora.

3.



Pod nazwą Trouble Andrew kryje się pro snowboarder Trevor Andrew. Kanadyjczyk w przerwach od jazdy zajmuje się  nagrywaniem electroniczno-rockowych kawałków, takich jak "Chase Money". I przyznać trzeba, że wychodzi to Andrewowi całkiem przyjemnie bo piosenka użyta w segmencie teamu Nike 6.0 to nie jedyna godna uwagi i warto sprawdzić jego myspace.

4.




Część przeznaczona CR Johnsonowi, T-Hallowi i Johnowi Spriggsowi wybrzmiewa w takt jamajskich rytmów Cookie The Herbalista i jego utworu "Cyaan Stop". Mozna było się spodziewać, że gdzie Tanner tam i reggae. Segment to kwintesencja pozatrasowej zabawy a Cookie wydaje się wynalazkiem typu "one hit wonder" na potrzeby filmów freeskiingowych podobnie jak Kya Bamba.

5.



Na koniec Zion I wespół z Brotherem Ali w piosence "Caged Bird Pt. 1", pochodzącej z ostatniej płyty Amerykanów "The Take Over". Jako psychofanatyk Zion I nie mogłem sobie odmówić umieszczenia tego w tym zestawieniu. Pod "Caged Bird Pt. 1" jeździ Charley Ager, który mimo że part ma średni to wzbudza wielką sympatię bo widać w nim wielką radość z tego co robi.

Oczywiście nie jest to wszystko - prócz pokazanych wyżej piosenek na "Every Day Is A Saturday" można usłyszeć m.in. Black SabbathCunninlynguists, Zion I w kontynuacji "Caged Bird Pt. 1" lub grupę Loverboy. Pełna lista tu. Każda praktycznie z innej bajki ale wszystko to brzmi bardzo dobrze i jest znakomitym dopełnieniem wizji.

piątek, 29 października 2010

Jeśli jesteś skejtem słuchaj tylko tego #2: Narciarskie

Muzyka towarzyszy mi za każdym razem kiedy wychodzę z domu, gdy cokolwiek robię w nim a jazda samochodem bez niej jest czymś bezsensownym. Trudno więc, żeby nie było podobnie w trakcie takiej ważnej czynności życiowej jaką jest nartowanie. Nie każdy utwór jednak nadaje się do tego - ubiegłorocznej zimy miałem nawet jeden folder na odtwarzaczu stworzony specjalnie na tę okazję. W drugim odcinku JJSSTT kilka kawałków, które pretendują do bycia hitem sezonu zimowego 2010/11. Kolejność przypadkowa.

1.



Piosenka "Contact" to hip-hopowo-drumandbassowe collabo angielskiego ekipy Foreign Beggars i holenderskiej grupy Noisia. Chłopaki z Foreign Beggars dali w tym roku niesamowity koncert na Kempie a niedawno pojawiła się informacja jakoby mieli odwiedzić Kraków na początku 2011. Pytanie brzmi - czemu nie Wrocław?

2.


GoPro HD HERO camera: The Ski Move from GoPro on Vimeo.

W poszukiwaniu kawałków na narty nieocenione są oczywiście filmy freeski. Powyższa reklama kamery GoPro jest połączeniem świetnych ujęć, m.in. z kasku, i konkretnych tricków z utworem "Coloris", artysty ukrywającego się pod pseudonimem She. Wbrew temu co mogłaby sugerować nazwa, She jest mężczyzną - co więcej, urodził się w Krakowie. Multinstrumentalista, chociaż obraca się głównie w stylistyce chiptunowej (COKOLWIEK TO ZNACZY).

3.



Ponownie posilę się filmem narciarskim, ściślej ujmując teaserem czeskiego "Separation". Sam opis filmu zostawię na później bo na pewno znajdzie się dlań miejsce po jego premierze. Autorem piosenki "Got 2 Now" jest Flux Pavilion, podobnie jak Foreign Beggars pochodzący z Wielkiej Brytanii. Reprezentant sceny dubstepowej.

4.



Kolejny zwiastun, tym razem francuska superprodukcja "Punch line". Sądząc po filmiku, tricki i linie suto kładą się jak u Sokoła wędlina. W rolach głównych Xavier Bertoni, Kevin Rolland czy Kelly Sildaru, genialna młoda narciarka z Estonii. Piosenka nosi tytuł "Funk" i jest remixem włoskiej ekipy The Bloody Beetroots utworu Francuza Etienne De Crecy.

sobota, 4 września 2010

Summerzima

Radość w oczach dziecka!
Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie chwila, że na blogasku pojawi się pierwszy wpis w pełni poświęcony cudownemu białemu puszkowi. Nie spodziewałem się jednak, że będzie to początek września, jakieś 3 i pół miesiąca przed teoretycznym nadejściem zimy i jakieś 2 i trochę miesiąca przed zwyczajowym nadejściem opadów śniegu, mrozem i tego typu rzeczom uprzykrzającym życie kierowcom, przechodniom i wszystkim malkontentom narzekającym, że zima, zimno, ciapa, śnieg i blabla. Na Kasprowym Wierchu pojawiło się 10 cm śniegu, HA!

I tak muszę się przyznać, że wpis spóźniony - owy opad został zarejestrowany na wysokości 1987 m.n.p.m. już 31 sierpnia a więc jeszcze w trakcie wakacji gimbusów, cios, a temperatura spadła do zera. Nie wiem co to zwiastuje i nie pamiętam jak to było rok temu z tym pierwszym śniegiem (kojarzę tylko opad z października) ale mam nadzieje, że szykuje się nam zima stulecia albo chociaż niech będzie taka jak 2 lata temu, oby nie nijaka jak rok temu aka  -100* i 10 cm kakaowego śniegu, pff. Teraz to już wszystko możliwe, huragany w Polsce, powodzie co tydzień, tropiki w lato i syberyjskie mrozy w zimie, co się dzieje, TO WSZYSTKO PRZEZ DEZODORANTY I SPALINY?


Druga kwestia dzisiejszego wpisu summerzimowego, to premiery filmowe jakie czekają miłośników zimowych sportów ekstremalnych we wrześniu i październiku. Światło dzienne ujrzą na pewno dwie produkcje - "The Emotions" (12 września) i "Folklor" (początek października). Być może dołączy do nich także "White House".

Pierwszy to produkcja "wysokogórska", z najlepszymi polskimi freeriderami jak Kostek Strzelski, Piotr Gnalicki czy Michał Trzebunia. Wypada tylko liczyć, że film będzie równie dobry jak zeszłoroczny "Into The White" tej samej ekipy. Teaser "The Emotions" poniżej -


The Emotions Trailer from Michal Trzebunia on Vimeo.

Wbrew pozorom, "Folklor" nie będzie obrazował narciarzy w ludowych strojach, niczego nie będą dziergali ani tworzyli nieprawdopodobnych wycinanek, podśpiewując pod nosem piosenki biesiadne. Będzie za to masa stylowych trików i dobrych miejscówek w Polsce i za granicą. W głównych rolach team twotipa czyli Piotr Wojarski i Bartek Sibiga, wspomagani przez m.in. Szczepana Karpiela. Wszystko nakręcił i zmontował Michał Calka więc o poziom nie ma się co martwić vide zeszłoroczne "From Silesia With Love" i "Vsetin Randez-vous". Dodam tylko, że najbardziej czekam właśnie na tę produkcję bo trafia do mnie uliczny, brudny klimat i osiedlowe rury zestawione z europejskimi lokacjami. Zwiastun "Folkloru" - 


Folklor Teaser from Michael Ten Calka on Vimeo.

Podobno we wrześniu ma (miał?) także wyjść długometrażowa produkcja ze stajni Lukasa Gabriela "White House". Nie wiem na ile jest to prawdziwa informacja, jednak teaser zapowiada solidna dawkę dobrego freeskiingu w wykonaniu m.in. Andrzeja Osuchowskiego, Szczepana Karpiela, Jana Krzysztofa więc czekam z niecierpliwością. Oto on -


People of the White House trailer 2010 from LukasGabrielProductions on Vimeo.


Wszystkie te materiały czyli zwiastuny filmów, później projekcje pełnych wersji oraz upragniony pierwszy opad śniegu, generują wielką tęsknotę za zimowym szaleństwem. Z jednej strony to cios bo na prawdziwy śnieg przyjdzie nam poczekać jeszcze trochę, z drugiej wielka nadzieja i plany, które i tak zweryfikują dezodoranty wespół z naturą.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Onra - Long Distance [2010] + Stuck In The Eighties

Dziś będzie muzycznie i narciarsko ale pod wspólnym mianownikiem - w klimacie lat 80-tych. Disco, syntezatory, kolorowe ciuchy i dywany na karku!



„Long Distance” to znakomita mieszanka dźwięków syntezatorów rodem z lat 80-tych, funku, soulu i alternatywnego hip-hopu. Wszystkie te elementy wymieszał z doskonałymi proporcjami i zaserwował słuchaczom Arnaud Bernard, szerszej (chociaż i tak wąskiej) publiczności znany jako Onra.

Francuz (chociaż oczy trochę zdradzają jego wietnamskie korzenie) z Paryża na płytę zaprosił m.in. T3 z legendarnego składu Slum Village czy Olivera Daysoula. Ten ostatni użyczył swojego głosu do tytułowej piosenki, bujającej niczym Prince z najlepszego okresu. Podobne świetne brzmienie ma kawałek "High Hopes" z gościnnym udziałem Reggie B. - mój ulubiony utwór na „Long Distance”. Hip-hop znajdziemy w piosence z T3 "The One", chociaż ciągle jest to hip-hop w wydaniu „slamwilydżowym” czyli z ogromnymi wpływami soulu lub funku. Potencjał dyskotekowy mają "Mechanical"'Wonderland" a smak lat 80-tych zaznamy przesłuchując "To the Beat" z Walterem Mecca. Odnoszę wrażenie, że „Long Distance” jest płytą znakomitą na wiele okazji, że mogłaby spokojnie lecieć na imprezie tak samo jak w aucie w czasie powrotu z baciarki (P*ŁEŚ? NIE JEDŹ, PAMIĘTAJ!).
Można zarzucić Onrze, że brzmi prawie jak J Dilla, jak Madlib, że brak mu wyraźnego, własnego stylu jednak mimo wszystko nie można zaprzeczyć, że płyta nie ma TEGO CZEGOŚ co pozwala ją przesłuchać bez zbędnego skippowania utworów a fakt, że brzmi podobnie do wielkich producenckiego świata uznajmy za plus dla Bernarda. Dodam jeszcze, że okładka wygląda nad wyraz godnie dla tego krążka.
Poniżej LP w półtorej minutowym zwiastunie i dodatkowo "High Hopes".





***

Nie będę się długo rozwodził nad "Stuck In The Eighties". Świetne ujęcia, dobre tricki i równie znakomite miejscówki (Norwegia, Szwecja, US and A) a wszystko przy soundtracku z tytułowych lat 80-tych XX wieku. Widać po chłopakach zajawę i to, że są po prostu grupą kumpli o podobnych zainteresowaniach i dobrze się przy tym bawią. Bo przecież o to chodzi, nie?


STUCK IN THE EIGHTIES - by happyproductions from Happypro on Vimeo.