Jak wyobrażasz sobie życie, w którym każdy dzień jest sobotą? Jakkolwiek by to wyglądało, taki żywot byłby pewnie piękny. Dla chłopaków z Poor Boyz tym pięknem jest dzień spędzony na nartach. Gdziekolwiek - w parku, w BC czy na streecie - byle tylko z dwoma deskami przypiętymi do muskularnych nóg, NO HOMO. W 3 odcinku JJSSTT soundtrack z super produkcji "Every Day Is A Saturday".
Na początek kilka słów o samym filmie. Stoi za nim wspomniana wcześniej ekipa filmowa Poor Boyz Productions, reżyseruje go Jeff Thomas wraz z Tylerem Hamletem. "Every Day Is A Saturday" jest krokiem do przodu w historii filmów narciarskich - po raz pierwszy freeski zostało w pełni uwiecznione kamerą HD. Najczęściej przed nią pojawia się Tanner Hall, niszczący trickami w pajpie na X Games i w BC ale zobaczymy również m.in. Simona Dumonta, Dane Tudora, Charlesa Gagnier, Andreasa Hatveita czy nieżyjącego już CR Johnsona. Afterbangi, double flipy, kilka razy łamane raile, srogie linie a nawet przejazd po kablu wyciągu - to wszystko można znaleźć w "Every Day Is A Saturday"!
1.
Utwór "Ghosts N Stuff" Deadmau5 będący równocześnie podkładem trailera oraz segmentu Tima Durtschiego (jeden z lepszych). Niesamowity bangier muzyka z Kanady Joela Zimmermana, przybierającego czasami wygląd wielkiej myszy rodem z prac Takashiego Murakami.
2.
K'naan to sympatyczny somalijczyk, znany ze współpracy z wieloma popularnymi muzykami takimi jak Mos Def czy Nelly Furtado. Z ogarniętej wojną domową Somalii uciekł najpierw do USA by później przenieść się do Kanady. Jego piosenkę "Wavin Flag" z tej samej płyty co "Take A Minute" zatytułowanej "Troubadour" kojarzy chyba każdy. "Take A Minute" zostało podłożona pod part Dana Tudora.
3.
Pod nazwą Trouble Andrew kryje się pro snowboarder Trevor Andrew. Kanadyjczyk w przerwach od jazdy zajmuje się nagrywaniem electroniczno-rockowych kawałków, takich jak "Chase Money". I przyznać trzeba, że wychodzi to Andrewowi całkiem przyjemnie bo piosenka użyta w segmencie teamu Nike 6.0 to nie jedyna godna uwagi i warto sprawdzić jego myspace.
4.
Część przeznaczona CR Johnsonowi, T-Hallowi i Johnowi Spriggsowi wybrzmiewa w takt jamajskich rytmów Cookie The Herbalista i jego utworu "Cyaan Stop". Mozna było się spodziewać, że gdzie Tanner tam i reggae. Segment to kwintesencja pozatrasowej zabawy a Cookie wydaje się wynalazkiem typu "one hit wonder" na potrzeby filmów freeskiingowych podobnie jak Kya Bamba.
5.
Na koniec Zion I wespół z Brotherem Ali w piosence "Caged Bird Pt. 1", pochodzącej z ostatniej płyty Amerykanów "The Take Over". Jako psychofanatyk Zion I nie mogłem sobie odmówić umieszczenia tego w tym zestawieniu. Pod "Caged Bird Pt. 1" jeździ Charley Ager, który mimo że part ma średni to wzbudza wielką sympatię bo widać w nim wielką radość z tego co robi.
Oczywiście nie jest to wszystko - prócz pokazanych wyżej piosenek na "Every Day Is A Saturday" można usłyszeć m.in. Black Sabbath, Cunninlynguists,Zion I w kontynuacji "Caged Bird Pt. 1" lub grupę Loverboy. Pełna lista tu. Każda praktycznie z innej bajki ale wszystko to brzmi bardzo dobrze i jest znakomitym dopełnieniem wizji.
Muzyka towarzyszy mi za każdym razem kiedy wychodzę z domu, gdy cokolwiek robię w nim a jazda samochodem bez niej jest czymś bezsensownym. Trudno więc, żeby nie było podobnie w trakcie takiej ważnej czynności życiowej jaką jest nartowanie. Nie każdy utwór jednak nadaje się do tego - ubiegłorocznej zimy miałem nawet jeden folder na odtwarzaczu stworzony specjalnie na tę okazję. W drugim odcinku JJSSTT kilka kawałków, które pretendują do bycia hitem sezonu zimowego 2010/11. Kolejność przypadkowa.
1.
Piosenka "Contact" to hip-hopowo-drumandbassowe collabo angielskiego ekipy Foreign Beggars i holenderskiej grupy Noisia. Chłopaki z Foreign Beggars dali w tym roku niesamowity koncert na Kempie a niedawno pojawiła się informacja jakoby mieli odwiedzić Kraków na początku 2011. Pytanie brzmi - czemu nie Wrocław?
W poszukiwaniu kawałków na narty nieocenione są oczywiście filmy freeski. Powyższa reklama kamery GoPro jest połączeniem świetnych ujęć, m.in. z kasku, i konkretnych tricków z utworem "Coloris", artysty ukrywającego się pod pseudonimem She. Wbrew temu co mogłaby sugerować nazwa, She jest mężczyzną - co więcej, urodził się w Krakowie. Multinstrumentalista, chociaż obraca się głównie w stylistyce chiptunowej (COKOLWIEK TO ZNACZY).
3.
Ponownie posilę się filmem narciarskim, ściślej ujmując teaserem czeskiego "Separation". Sam opis filmu zostawię na później bo na pewno znajdzie się dlań miejsce po jego premierze. Autorem piosenki "Got 2 Now" jest Flux Pavilion, podobnie jak Foreign Beggars pochodzący z Wielkiej Brytanii. Reprezentant sceny dubstepowej.
4.
Kolejny zwiastun, tym razem francuska superprodukcja "Punch line". Sądząc po filmiku, tricki i linie suto kładą się jak u Sokoła wędlina. W rolach głównych Xavier Bertoni, Kevin Rolland czy Kelly Sildaru, genialna młoda narciarka z Estonii. Piosenka nosi tytuł "Funk" i jest remixem włoskiej ekipy The Bloody Beetroots utworu Francuza Etienne De Crecy.
Jesień trochę już trwa, od jakiegoś czasu przychodzi nam chodzić po wyścielonych kolorowymi liśćmi chodnikach, coraz szybciej robi się ciemno a temperatura nie rozpieszcza. Jak w tę rzeczywistość wpisuje się pierwsza jesienna płyta?
Niezwykły duet producenta Nicolaya oraz znanego z zespołu Little Brother rapera Phonte trudno zaklasyfikować do jednego rodzaju muzyki. O ile pierwszą płytę The Foreign Exchange "Connected" (stworzoną na odległość, za pośrednictem okayplayer.com) można zaliczyć do hip-hopu, to na drugiej "Leave It Alle Behind", z nominowanym do nagrody Grammy "Daykeeper", przeważa r&b - nie tylko w wykonaniu Phonte ale także na podkładach Nicolaya. Trzecie dziecko pt. "Authenticity" duetu holendersko-amerykańskiego zdaje się zrywać całkowicie z hip-hopem. W zamian otrzymujemy spójny materiał, z ciekawym efektem stopniowania nastroju - od spokojnego początku do zaskakująco radosnego końca. Najlepszym utworem zdaje się być singiel "Maybe She'll Dream Of Me " poza tym "Laughing At Your Plans" oraz nieco dyskotekowe "Dont' t Wait". Tekstowo oczywiście o miłości, tęsknocie, bezpieczeństwie. Wszystko to świetnie zaśpiewane przez Phonte i nielicznych gości w osobach m.in. YahZarah (była na singlu z pierwszej płyty "Sincere") lub Dariena Brockingtona na specyficznych podkładach Nicolaya (dużo fortepianu, elektronika, gitara) daje album, którego słucha się od początku do końca z wielką przyjemnością. I to nie tylko, jakby się zdawało po okładce, ponurą jesienią.
PS TFE trzyma poziom nie tyko płytą - kolejny raz sroga okładka, zarówno do singla jak i do "Authenticity". W prostocie siła!
O tej płycie wspominałem jakiś czas temu w pierwszym odcinku JJSSTT , wtedy do odsłuchu możliwy był jeden kawałek. Rokował on na nie tylko całkiem dobry materiał ale przede wszystkim na nową jakość w polskiej muzyce popowej.
Teraz, po 3 tygodniach od premiery i kilkudziesięciu przesłuchaniach "Grandy", mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że pierwsza część zdania poprzedniego w 100% się sprawdziła ale z drugą już można polemizować. Momentami Brodka brzmi jak Nosowska, niektórzy doszukują się analogii z Anią Dąbrowską czy La Roux. Trochę to razi ale nie przykrywa dobrego ogólnego wrażenia po przesłuchaniu płyty. Tak zapowiadany przez autorkę muzyczny eklektyzm wypadł bez zarzutów - jest elektrycznie, momentami rockowo, z domieszką folkową. Są kawałki spokojne jak "Kropki i kreski" czy 'Syberia" , energiczna "Granda", jest zabawa syntezatorami w utworze "Krzyżówka dnia". Tekstowo żartobliwie (np. "W pięciu smakach", klip poniżej), namiętnie (""Saute") i po francusku vide zamykające płytę "Excipit". Wyróżnić należy także "K.O." i "Szyszę" Wyrzucając niepotrzebny i skippowany, myślę, że nie tylko przeze mnie, "Hejnał" zostanie nam 10 przyjemnych utworów (+ "Bez Tytułu") nowej i dojrzałej (nie tylko wyglądem) zwyciężczyni "Idola".
Podsumowując, nie jest to może album niesamowity, jednak w morzu popowej tandety, indie-popowa "Granda" jawi się jako nadzieja na lepsze jutro. Oby tylko było więcej Brodki w Brodce (choć może to jest Brodka?) i będzie świetnie.
Sezon 2010/11 na uczelni trwa już jakieś dwa tygodnie, teraz 9 miesięcy nauki, tak to życie toczy się po O*olu!
Scenariusz jak co roku - kampus zapełnia się na powrót s*udentasami, nowi organizują się na portalach społecznościowych w ramach zapoznawczego spotkania (żeby się lepiej poznać, w końcu nie dane im będzie rozmawiać o zainteresowaniach i blabla w trakcie roku) a właściciele punktów xero zacierają ręce. Wakacje? Cóż, nie dany mi był w tym roku ani relaks na rajskiej plaży ani nawet na brudnopiaskowej polskiej. Zamiast tego było dużo pyłu we włosach, setki metrów kabli i łańcuchów do mierzenia i sklejanie książek po nocach. O niezapomniane emocje zadbał natomiast kot, urządzając sobie na moich oczach loty z 4 piętra bez zabezpieczeń. Widocznie wspólne oglądanie seriali nie dostarczało mu takich silnych wrażeń.
Na deser piosenka Ashera Rotha rzecz jasna o ciekawszej części s*udiowania, studia to nie tylko xerówki, płaszcze, kawa w papierowym kubku czyli dorosłe życie 2.0 bo sam wypełniasz lodówkę, byle tylko się nią nie zachłysnąć i dotrwać do pudeł w Tesco!